To zaczynamy!
Mamy kilka godzin, więc uda nam się zobaczyć,
tylko te najsławniejsze atrakcje Londynu:))
Jedną z nich są piętrowe autobusy:D
Ten sam się napatoczył, ale do reszty trzeba dotrzeć na piechotę;)
Nie jesteśmy cieniasami, więc damy radę bez środków transportu:D
Kierujcie się na plecy syna mego:D
Tym razem nie było ze mną mego wycieczkowego fotografa czyt. męża,
więc musiałam sobie jakoś radzić;)
To miejsce mnie zauroczyło!
Wąziutka uliczka... Tajemnicza...
Dopiero w domu poczytałam, że ruiny tych murów,
to pozostałość po pałacu biskupa Winchester.
Natomiast resztki gościa w klatce wiszą przed wejściem do muzeum,
które muszę zwiedzić następnym razem!
Albowiem powstało ono w w miejscu więzienia z 1144 roku,
należącego do pałacu "miłosiernego" sługi kościoła...
Żródło klik |
Oj.... narzędzi tortur musi być tam moc...
Wszak kościół wtedy się nie cackał i każdy winny czy niewinny,
przyznawał się do wszystkiego co chciał:/
Było, to najbardziej przerażające więzienie w Anglii!
Tymczasem dalej w drogę!
Selfie, to moja specjalność;))
Przed nami Big Ben!
Trzeba się jakoś przebić przez tę masę ludzi!:D
Udało się!
Jesteśmy coraz bliżej!
Przy okazji zostałam mistrzynią selfie ;))
Chwila oddechu na parę fotek.
:D
Syn mój jak nigdy, chętnie z matką pozował:)))
Mus był uwiecznić się na tle London Eye (diabelskiego młyna):D
Młody został zakleszczony pomiędzy matką, a ciotuchną,
więc nie miał odwrotu:)))
I dalej w drogę!
Moja siostra ma chyba wszczepiony jakiś motorek,
bo zapiernicza jak na baterii Duracell ;))
Metro ominęliśmy i pod pałac Buckingham doszliśmy na piechotę:D
Moja mina chyba mówi sama za siebie...
Podpadnę Anglikom, ale ich duma nie zrobiła na mnie wrażenia.
Pewnie w środku jest co oglądać i podziwiać, ale z zewnątrz, jak dla mnie, taki klocek...
Szału ni ma ;))
Foty spod bramy nie mam, bo wszystkie miejsca były już zajęte;))
Przez Green Park przelecieliśmy sprintem!
Jeszcze słynny Piccadilly Circus - miejsce spotkań londyńczyków.
Swoją drogą, dobrze jest umieścić kilka reklam w jednym miejscu,
a nie rozwalać je po całym mieście, tak jak się to u nas robi;)
Oczywiście nie obyło się bez wypadku;)
Na szczęście pod koniec wycieczki!
Urwał mi się pasek przy sandałku!
Resztę drogi zasuwałam w klapku;))
Tak więc, ten model od Lasockiego, nie nadaje się na sprint po Londynie;))
National Gallery zapamiętam z powodu zerwanego paska przy bucie;)
Następnym razem założę trampki i zwiedzę wnętrza:D
Kilka godzin, to naprawdę niewiele, aby poznać londyńskie atrakcje.
Muszę jeszcze zwiedzić Twierdzę Tower, gabinet figur woskowych,
ulicę, na której działał Kuba Rozpruwacz
i strzelić sobie selfie w czerwonej budce telefonicznej:D
Bo bez tego Londyn jeszcze niezaliczony;))
Może następnym razem zabiorę męża,
na piwo do takiego pubu:D
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Sandałki - Lasocki
Top - New Look (wyprzedaż w Polsce 20 zł;))
Spodnie - Motivi
Torebka - Sisley
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Z pewnością w kilka godzin nie da się zobaczyć wszystkiego wartego zobaczenia :) Podczas naszego pobytu w Anglii, z chłopakiem, wybraliśmy się na całodniowe zwiedzanie Londynu i też zdążyliśmy obskoczyć kilka miejsc. Świetna relacja! Wyjazd musiał być udany.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
VANILLAMADNESS.com
Hehehe, był udany i to bardzo:D
UsuńTo rzeczywiście sprint , nawet dla nas . Co ciekawe nigdy w Londynie nie byłam. ;)
OdpowiedzUsuńFajna bluzka ! Dzięki nie nie zginiesz w tłumie i fotki zawsze beda pogodne !
Pogoda nam dopisała, bo bałam się deszczu:)))
UsuńAniu, Ty tyle ciekawych miejsc zwiedziłaś, że Londyn, to przy nich pikuś;))
Bardzo fajnie to opisałaś i pokazałaś :)
OdpowiedzUsuńDziękuję:)))
UsuńByłam w Londynie 3 razy. Nie zachwyciło mnie to miasto, za dużo ludzi, Big Ben za mały ;)
OdpowiedzUsuńO to prawda z tym Big Benem! Malizna! Myślałam, że będzie ogromny!
Usuń"Taki klocek" - trafiłaś w sedno :-D
OdpowiedzUsuńJa mam z mężem tak jak Ty z siostrą, zapiernicza jak oszalały i trudno mi nadążyć.
Zazdroszczę sprintu przez Londyn, nie byłam tam ani razu.
Hehehe, bo są naprawdę piękniejsze pałace! Ten na dodatek w środku miasta... Jakoś tak bez sensu...
UsuńCo do zapierniczania, to na szczęście trenowałam wcześniej z kijkami :D:D:D
Londyn to moje ciche marzenie, ale wciąż są ważniejsze sprawy...
OdpowiedzUsuńFajne foty, a Twój synuś to olbrzym przy Tobie:)
Bo ja malizna jestem:D
UsuńLondyn nie ucieknie... na mnie 8 lat czekał:D
Aleś obleciała wszystko biegusiem :)) Do Londynu wybieram się od trzech lat i wybrac się nie mogę. I pewnie też wiele turystycznych miejsc nie zrobi na mnie wielkiego wrażenia, ale co tam, ważne, że spotkam się z równie waznymi osobami dla mnie, jak Ty z siostrami :D
OdpowiedzUsuńJa się wybierałam do sióstr ponad 8 lat! Więc najważniejsze dla mnie było spotkanie z nimi! Może dlatego reszta nie zrobiła na mnie takiego wrażenia:D
UsuńGdyby nie to miasto i nie cel jakim było zwiedzanie mogłabym rzec - "Biegnij Tara biegnij" :)
OdpowiedzUsuńW takim tempie i na własnych nogach? to Ty ostra kobieta jesteś ! podziwiam i zazdroszczę :)
Hahaha, było prawie biegiem, bo ja najmniejsza i najkrótsze kroki stawiam:D
UsuńDałam radę!;))
Świetne zdjęcia i pogoda była ładna, nie typowo angielska. ;)
OdpowiedzUsuńNa wycieczki udała nam się w każdy dzień!
Usuńhaha,fajna relacja :))
OdpowiedzUsuńa synuś to przystojniak !
Klapeczek extra haha,naprawiasz go czy odrywasz drugi ?
Ja jeszcze nie byłam tam,teraz mamy jednak cały czas relację z Londynu od córy R :) dziś ponoć jakiś ważny mecz był,wszyscy szaleli :)
Hehehe, na wstępie chciałam oderwać, ale nie dałam rady;))) Da się przyszyć:D
UsuńO meczu wiem, bo mojemu synowi gul skoczył, gdy się dowiedział, że miał szansę iść... Niestety za wcześnie wyjechaliśmy...
Trochę na urodzie traci, bo jeszcze w naprawie szczęka...wciąż coś się u niego naprawia:D
No to główne atrakcje turystyczne odhaczone. Szybkie tempo nie jest złe, ja tam lubię szybko chodzić :)))
OdpowiedzUsuńI Ci powiem, że najciekawsze były te boczne uliczki ;)
UsuńNo ba, to prawda stara jak świat ;)
UsuńLepiej zobaczyć coś niż nic. W pigułce ale jednak. Fajne fotki, lubię Londyn. Lasocki zbiera ostatnio coraz gorsze noty. Z kim nie rozmawiam, to coś się urwie, odklei a w CCC reklamacji często uznać nie chcą. Trzeba przerzucić się na inne marki, tym bardziej, że można kupić przez internet dużo taniej. Pozdrawiam Babooshka
OdpowiedzUsuńPrawda! Tego nikt nam nie odbierze!
UsuńTeż słyszałam, że Lasocki, to juz nie to co kiedyś i teraz przekonałam się na własnej skórze:/
Nawet jeśli to był ekspres w zwiedzaniu to i tak warto. Widać, że świetnie się bawiłaś :-)
OdpowiedzUsuńPewnie, że warto:D
UsuńCo zobaczyłam, to moje!
ale Ty masz przystojnego tego synka!!! pilnuj go dobrze :)
OdpowiedzUsuńwycieczki zazdroszczę... Londyn jeszcze przede mną ;)
Nie da się upilnować;)))
UsuńDziękuję w jego imieniu:D
Świetne fotki, a mnie się podoba moja bluzka.
OdpowiedzUsuńHehehe, mnie moja też;))):D
UsuńNiezłe tempo sobie narzuciłaś:-). Super fotorelacja. Widać, że wyjazd udany. Fajnie tak spotkać się w siostrzanym gronie:-), sama mam dwie siostry i lubię te nasze babskie spotkania i pogaduchy:-). A Twój Syn to już dorosły facet:-), drobina przy nim jesteś:-). Pozdrawiam słonecznie, jeszcze w dwupaku:-).
OdpowiedzUsuńNie miałam wyjścia, to oni pędzili:D
UsuńNie ma jak siostry, to prawda! Szkoda, że tak rzadko możemy się widzieć...
Dwupak chyba juz na dniach się rozpakuje?:D
Dokładnie, na dniach, termin na 12 sierpnia, więc czekamy:-).
UsuńTo trzymam kciuki!:))))
UsuńTaro, super fotorelacja, byłam w Londynie dwa razy i też jeszcze wszystkiego nie odwiedziłam ale zdjęcie z budką telefiniczną mam :-). Świetnie wyglądasz , widać że wyjazd był udany a sandałki to rzecz nabyta :-). Najważniejsze że mogłaś tam być i poczuć ten londyński klimat. Czekam również z niecierpliwością na fotki z Plantofelek. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńTam trzeba parę razy pojechać, żeby wszystko zwiedzić... Nie wiem czy dam radę:D
UsuńFotki z Plantofelek już się szykują:D
Miałaś szczęście z tym Londynem. My dwa razy trafiliśmy na paskudną zimną i mokrą pogodę, poza tym po nocce kiepsko się zwiedza. Już więcej tam nie pojadę nie polubiliśmy się z Londynem;) Jedyne fajne wspomnienie mam z domówki o kumpeli Micha. Bardzo fajnie to wspominam :)
OdpowiedzUsuńNa wszystkie wycieczki pogoda nam się udała:))) Jak zamówiona:)))
UsuńJednak wolę spokojniejsze miejsca niż Londyn... Cambridge np;)))
Tylko pozazdrościć takiej wycieczki:)))ja byłam w Anglii ale do Londynu nie pojechaliśmy niestety:))))Pozdrawiam serdecznie:))))
OdpowiedzUsuńNa szczęście siostry mieszkają niedaleko Londynu, więc nie było problemu:D
UsuńEkspresowym tempem zwiedziłaś Londyn:) Fajnie, bo miałaś super przewodniczkę...
OdpowiedzUsuńFantastyczne zdjęcia, widać, że fajnie się bawiaś i miło spędziłaś czas.
To będą moje najlepsze wakacje... Zanim znowu tam nie pojadę i sióstr nie odwiedzę:)))
UsuńEjjj a czemu ja myślałam, że Ty do Włoch poleciałaś? :O hehehe
OdpowiedzUsuńSuper wszyscy wyglądacie, takie uśmiechnięci i pełni życia- widać, że ppbyt udany :)
Big Ben robi meeega wrażenie, ten diabelski młyn też- wszyscy którzy byli w Londynie, zawsze wrzuccają z tego miescja zdjęcie :) hehe
super wyglądasz kochana! i synuś jaki dumny z mamusią :D hehe
buziaki :*
DAria
No nie wiem czemu:D:D:D
UsuńMoże kiedys Włochy odwiedzę, ale na razie najważniejsza była Anglia, bo tam mam siostry..i szwagra:D
Wymieniali się na tych wycieczkach;))
Synuś jak nigdy zapozował.:D
Buziole Daria!!!
Istni twardziele z was! Tyle przejść w jeden dzień, jestem pełna podziwu :)
OdpowiedzUsuńFajnie było pooglądać fotki, od razu wspomniała mi się moja wycieczka tam!
Tempo było naprawdę ekspresowe! Na koniec juz ledwie dychałam!;)
UsuńSporo zwiedziliście jak na jeden dzień:) tyż w Londynie nie była, a w sumie nie aż tak daleko mam :) fajnie, że z siostrami poszalałyście sobie, super dziewczyny jesteście :))
OdpowiedzUsuńNajważniejsze, że z siostrami się spotkałam:)))
UsuńLondyn przy okazji, to taki bonus;)
To był prawdziwy sprint ale dałaś radę ha!ha! Wszystko zaliczone. Foty wyszły świetnie...buziole...
OdpowiedzUsuńDałam! Dzisiaj też idę, ale już wolniej:D
UsuńOoo to szkoda źe się nie widziałyśmy. Fajne zdjęcia.a z butami to już tak jest w londynie.sama już nie pamiętam kiedy miałam ubrane takie wyższe i nieortopedyczne:) pozdrawi http:)gray50plus50dresses.blogspot.com
OdpowiedzUsuńTaro witaj!!!
OdpowiedzUsuńW Londynie byłam, ale na drugi raz chcę z Tobą, bo wtedy na pewno więcej zobaczę :)
Świetna relacja. Ubawiłam się. Pozdrowionka!!!
Takie sprinty to ja uwielbiam ;)!!! Rzeczywiście mieliście fajna pogodę. Teściowa była w Londynie dwa tygodnie temu i cały czas w polarze, taki chłodek był!!!
OdpowiedzUsuńP.S. Uwielbiam czytać Twoje opisy :D!!!