9.8.26

9.8.26

Lipcowe migawki

1
Lipcowe migawki

 

Lubię ciepełko i lato😊

Lubię zakupy, choć od paru lat kupuję niewiele...

Chyba wszystko już mam😉 


 

 Lubię pachnące słońcem leśne poziomki...

I maliny! 😋 

 


Lubię spacery wśród wrotyczu...


I wśród tych żółtych kwiatków,

których nazwy nie znam😁😉 


 

Lubię buszować w chaszczach 

za pierwszymi prawdziwkami😊

 

Lubię spacery w deszczu...

Ale nie w wietrze, 

bo mi te moje słynne karynkowe rzęsy rozwiewa😁 


 

 Wszystko, to lubię,

ale cieszę się, że ten lipiec już minął... 

Wystawił mą pogodę ducha na wielką próbę...

 

Zmarła moja koleżanka Agnieszka...

 Oshin...💔 


Śmiała się kiedyś, że ukradła mi zdjęcie z bloga tutaj KLIK,

więc Aguś ja ukradłam też Twoje, by tu u mnie były na pamiątkę... 💖


 

 Wymęczyły mnie też,  prawie dwa miesiące

 oczekiwania w niepewności na wyniki mamy po mastektomii...

I tu szczęście! 😊💖 

Jest zdrowa! 

Raczysko nie dało przerzutów! 

Z tej radości poszła do fryzjera! 


  

Ma taką piękną, oprószoną delikatną siwizną czuprynkę,

że stanowczo odradziłam jej farbowanie!

 


 

Cieszę się więc teraz sierpniem

i chęć do blogowania mi wraca...😊

 

Trzymajcie się zdrowo!😀 

19.7.26

19.7.26

"Papillon" i "Rudowłosa z Aschwitz", czyli coś na faktach.

25
"Papillon" i "Rudowłosa z Aschwitz", czyli coś na faktach.


Najpierw obejrzałam filmy, bo są dwie ekranizacje historii Henri Chariere,

a dopiero teraz przeczytałam książkę.

 

To nie jest reklama, ani współpraca -

- książki są z biblioteki. 

Książka zawiera prawdziwe przeżycia Charriere,

 zwanego Pappilon.

Człowieka niesłusznie skazanego na ciężkie, 

dożywotnie uwięzienie na wyspie, z której nie było ucieczki.

Naprawdę warta przeczytania, 

bo historie w niej zawarte różnią się trochę od tych w filmach.

Ale nie ma się co dziwić, bo gdyby chcieli punkt w punkt przelać na ekran

 wszystko co przeżył Henri Charriere,

to musieliby kilka sezonów serialu stworzyć😎

Szczerze też polecam filmy.

"Papillon" z 1977 roku

 z Dustinem Hoffmanem i Stevem McQueenem.
 

"Papillon" 2017 

z Charlie Hunnam i Rami Malek. 


 

 Świetne oba!

😀😍

 


 

 "Rudowłosa z Aschwitz"

 Nechama Birnbaum,

to autentyczna historia młodej, żydowskiej dziewczyny,

która miała pecha żyć w czasie drugiej wojny światowej.

Miała też pecha trafić

do niemieckiego obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu.

Jednak miała szczęście, bo przeżyła

i mogła pozostawić po sobie świadectwo niemieckich zbrodni 

w postaci tej książki... 

 


 

 Jak widzicie czytam wszędzie😁

Na mieście, na przystanku i w przychodni,

a jak w domu, to i w fotelu,

 i przy gotowaniu, które nudzi mnie okrutnie😜


 

A w zeszłym tygodniu czytałam w szpitalu😁😏 

Dlatego znowu miałam przerwę w blogowaniu.

Starość nie radość jednak

i zaczynają człowieka choróbska dopadać😏 

Dobra wiadomość - wiem co mi jest !

Po dwóch latach łażenia po lekarzach😁

Zła - obie choroby nie do wyleczenia, 

czyli oby gorzej nie było😜 

Pierwotne zapalenie dróg żółciowych 

i twardzina układowa (ta dopiero chce mnie dopaść)😜

Mogłabym w sumie o tym nie pisać,

ale dolegliwościami zdrowotnymi też się tutaj dzieliłam

i wiem, że czasami dla kogoś można być w ten sposób wsparciem. 

No i na przykład jeśli chodzi o tę  twardzinę,

to bielactwo (tutaj KLIK o tym pisałam)

i zespół Raynauda, które od lat posiadam,

okazały się jednymi z objawów zagrożenia wystąpienia tej choroby.😕 

Warto się przebadać w takim wypadku,

aby wcześnie zacząć działać... 

 

Ale nic to!

Nie bójcie się!

Nie zamienię bloga w jęczenie o chorobach😁 

Ale wiadomo, że w takiej sytuacji priorytety troszeczkę się zmieniają.

Co nie znaczy, 

że nie poleciałam zrobić rzęs przed przyjęciem do szpitala 😋

Oczywiście wyszły za długie i zbyt zakręcone,

choć chciałam delikatne

i w domu dostałam od męża ksywkę Karyna!😂 

Ale w szpitalu prezentowałam się elegancko!

A co!😁 

 

Trzymajcie się zdrowo! 💖

5.7.26

5.7.26

17 urodziny bloga!

36
17 urodziny bloga!

 Świat idzie do przodu, a ja ciągle w starych ciuchach😏

To chociaż AI wykorzystałam na urodziny bloga, 

aby choć ciut być nowoczesną😁 

Dacie wiarę?

Już 17 lat prowadzę ten swój roztrzepany kącik!

Ostatnio odrobinę  mniej płodny niż przed laty,

ale wciąż trwa.

A co najważniejsze trwają przy nim ludzie, 

których dawno temu tutaj poznałam! 💖

I cieszę się ogromnie też z tych nowych tutaj zaglądających,

pomimo mego nieregularnego nadawania😊


Z okazji urodzin 

postanowiłam choć raz podejść poważnie do zdjęć

 i zaprezentować się modelowo!😎

 

 
😁
 

 Tutaj wykazałam się umiejętnością 
latania i równowagi 😁
 

 No i po powadze! 😂

 


Z AI

i bez AI 😁

 

Marynarka i spodnie z lumpeksu z szafy mamy😊 

Bluzka, sandały i okulary kilkuletnie.

Kosmetyczka z mychą siostry.

No i tak to właśnie ze mną jest!

Po prostu lubię ciuchy!😁

I buszowanie po szafach! 

Wielka szkoda, że nie mam siostry na co dzień,

bo miałabym takie super foty zawsze😊  


No dobra!

To znikam tymczasem do swego świata...

Trzymajcie się zdrowo!😊💖 

21.6.26

21.6.26

Rodzinne klimaty

29
Rodzinne klimaty

Dawno mnie tutaj nie było

i znowu mam masę zaległości!


 Mam jednak usprawiedliwienie,

albowiem wyjechałam w rodzinne strony.😊 

Spędziłam czas z mamą

 i siostrami😊

Spotkałam się z dawno niewidzianą rodziną.

 

Polatałam z siostrami po Wrocławiu!

 

Byłoby idealnie,

gdyby nie to, że zjechałyśmy się do operowanej mamy...

Tu już po zabiegu😊

 

17 lat temu zaatakowało ją raczysko

i ma znowu na nią chęć...

Ale nie daje się! 

Czekamy na wyniki

i wierzymy, że będzie dobrze!💖 


 
Mama regularnie robiła USG.
Teraz coś ją zaniepokoiło, lekarza też,
więc wysłał ją dodatkowo na rezonans piersi.
 
Wszystko wyszło ok!
 
Miała iść do kontroli za rok,
ale że miała zaplanowaną na wiosnę mammografię,
to jeszcze i ją wykonała.
 
No i ta wychwyciła zmianę!
Szybka biopsja i operacja!
 
Wszystko poszło błyskawicznie 
od chwili diagnozy.
 
Mama chwali doskonałą organizację i opiekę
w szpitalu na Hirszfelda we Wrocławiu😀 
 
 Badajcie się dziewczyny!💖
 
Tutaj macie
 
Ja już się zapisałam! 
 
 Trzymajcie się zdrowo!  😊💖

21.5.26

21.5.26

Colostrobaza 5%

27
Colostrobaza 5%


Od wielu miesięcy, zamiast typowych kremów do twarzy, 

używam na dzień Colostrobazy 5%.

A na noc Retinobazy 17000 

(pisałam i niej tutaj KLIK

Odstawiłam prawie wszystkie sera i kremy,

gdy po menopauzie dopadł mnie trądzik.

Oba te produkty pomogły doprowadzić

 moją skórę do formy.

Oczywiście przy pomocy maści od dermatologa.

To nie jest reklama ani współpraca. 



Producent Colostrobazy

obiecuje takie samo działanie,

jakie obiecują producenci kremów znanych marek.

Czyli:

- redukcję zmarszczek

- spłycenie bruzd

- odmłodzenie skóry 

- redukcję przebarwień

- regenerację

- nawilżenie 

No cóż...

Po tych kilku miesiącach stosowania,

nie zauważyłam spektakularnych efektów,

jeśli chodzi o odmłodzenie, redukcję zmarszczek czy ujędrnienie.

Ale wcale na to nie liczyłam,

tak jak i w przypadku kremów znanych marek.

Takie kosmetyki nie mają mocy medycyny estetycznej😉

Nawilżenie obie maści dają skórze odpowiednie.

Colostrobaza ma gęstą konsystencję,

ale szybko się wchłania.

Spokojnie można na nią nałożyć krem z filtrem i podkład.

Nic się nie roluje i nie waży. 

 

Obie maści można nabyć w aptece 

lub Rossmannie za ok. 20 zł. 

Co ciekawe Colostrobaza jest trudniej dostępna.

Na allegro chodziła nawet po ok. 60-90 zł!😲 

Z tej serii jest jeszcze Niacynobaza 25%,

ale tej nie stosowałam. 


Nie zarzekam się i może skuszę się jeszcze kiedyś na jakieś kremy,

ale na razie zostaję przy moich maściach😊 

A jako, że starzeję się bez godności,

to strzeliłam sobie botoks na lwią zmarszczkę😜 

 

Trzymajcie się ciepło!😀💖 

Copyright © Zapiski roztrzepane ....... , Blogger