16.8.26

16.8.26

Ruda maska koloryzująca NeBoa i toner OnlyBio

3
Ruda maska koloryzująca NeBoa i toner OnlyBio


 Aby oszczędzić moje włosy, które farbuję na rudo od wielu lat,

zaczęłam sięgać po maski koloryzujące. 

Farbę Joanny KLIK nakładam tylko na odrost. 

Rudą odżywkę koloryzującą Joanny odradzam,

bo zostawia na włosach żółte refleksy.

Bardzo lubię tę Alterego Passion Color Mask,

tu pisałam o niej KLIK .

Dorównuje jej maska NeBoa,

którą łatwiej dostać.


 

 Kolor miedziany nakładam na ok. 20 minut

albo ciut dłużej i naprawdę daje fajny ognisty rudy! 


 

 Nie zużywam jej w całości!

Na moje rzadkie włosięta wystarcza na kilka razy😊 


 

Dobrze się zmywa, ale oczywiście wymaga rękawiczek.

Wypłukuje się z włosów po kilku myciach. 

Stare foto po świeżym malowaniu😁 


 

 Toner OnlyBio

też jest całkiem fajny.

Ładnie pachnie piernikami😊 


 

Daje super rudy kolor!

Można go zmieszać z ulubioną maską do włosów.

Buteleczka też mi wystarczała na kilka razy.

Ale ja nakładam owe produkty bez ładu i składu palcami,

więc może dlatego😁😉  

Toner ma jeden duży minus:

barwi wannę!

Nie spłucze się lekko wodą,

ale od razu trzeba szorować wszystko Cifem!😜

Z umywalki ciężko mi go było zmyć!

Wpadła mi też w oko rolka przerażonej dziewczyny,

która nakładała na włosy ciemny odcień tego tonera

i całą kabinę prysznicową miała czarną!

Nie mogła go zmyć!

Także lepiej z nim ostrożnie😏



To nie jest reklama, ani współpraca. 


Pozdrawiam Was ciepło
i jeszcze rudo!😊😉 

9.8.26

9.8.26

Lipcowe migawki

32
Lipcowe migawki

 

Lubię ciepełko i lato😊

Lubię zakupy, choć od paru lat kupuję niewiele...

Chyba wszystko już mam😉 


 

 Lubię pachnące słońcem leśne poziomki...

I maliny! 😋 

 


Lubię spacery wśród wrotyczu...


I wśród tych żółtych kwiatków,

których nazwy nie znam😁😉 


 

Lubię buszować w chaszczach 

za pierwszymi prawdziwkami😊

 

Lubię spacery w deszczu...

Ale nie w wietrze, 

bo mi te moje słynne karynkowe rzęsy rozwiewa😁 


 

 Wszystko, to lubię,

ale cieszę się, że ten lipiec już minął... 

Wystawił mą pogodę ducha na wielką próbę...

 

Zmarła moja koleżanka Agnieszka...

 Oshin...💔 


Śmiała się kiedyś, że ukradła mi zdjęcie z bloga tutaj KLIK,

więc Aguś ja ukradłam też Twoje, by tu u mnie były na pamiątkę... 💖


 

 Wymęczyły mnie też,  prawie dwa miesiące

 oczekiwania w niepewności na wyniki mamy po mastektomii...

I tu szczęście! 😊💖 

Jest zdrowa! 

Raczysko nie dało przerzutów! 

Z tej radości poszła do fryzjera! 


  

Ma taką piękną, oprószoną delikatną siwizną czuprynkę,

że stanowczo odradziłam jej farbowanie!

 


 

Cieszę się więc teraz sierpniem

i chęć do blogowania mi wraca...😊

 

Trzymajcie się zdrowo!😀 

19.7.26

19.7.26

"Papillon" i "Rudowłosa z Aschwitz", czyli coś na faktach.

25
"Papillon" i "Rudowłosa z Aschwitz", czyli coś na faktach.


Najpierw obejrzałam filmy, bo są dwie ekranizacje historii Henri Chariere,

a dopiero teraz przeczytałam książkę.

 

To nie jest reklama, ani współpraca -

- książki są z biblioteki. 

Książka zawiera prawdziwe przeżycia Charriere,

 zwanego Pappilon.

Człowieka niesłusznie skazanego na ciężkie, 

dożywotnie uwięzienie na wyspie, z której nie było ucieczki.

Naprawdę warta przeczytania, 

bo historie w niej zawarte różnią się trochę od tych w filmach.

Ale nie ma się co dziwić, bo gdyby chcieli punkt w punkt przelać na ekran

 wszystko co przeżył Henri Charriere,

to musieliby kilka sezonów serialu stworzyć😎

Szczerze też polecam filmy.

"Papillon" z 1977 roku

 z Dustinem Hoffmanem i Stevem McQueenem.
 

"Papillon" 2017 

z Charlie Hunnam i Rami Malek. 


 

 Świetne oba!

😀😍

 


 

 "Rudowłosa z Aschwitz"

 Nechama Birnbaum,

to autentyczna historia młodej, żydowskiej dziewczyny,

która miała pecha żyć w czasie drugiej wojny światowej.

Miała też pecha trafić

do niemieckiego obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu.

Jednak miała szczęście, bo przeżyła

i mogła pozostawić po sobie świadectwo niemieckich zbrodni 

w postaci tej książki... 

 


 

 Jak widzicie czytam wszędzie😁

Na mieście, na przystanku i w przychodni,

a jak w domu, to i w fotelu,

 i przy gotowaniu, które nudzi mnie okrutnie😜


 

A w zeszłym tygodniu czytałam w szpitalu😁😏 

Dlatego znowu miałam przerwę w blogowaniu.

Starość nie radość jednak

i zaczynają człowieka choróbska dopadać😏 

Dobra wiadomość - wiem co mi jest !

Po dwóch latach łażenia po lekarzach😁

Zła - obie choroby nie do wyleczenia, 

czyli oby gorzej nie było😜 

Pierwotne zapalenie dróg żółciowych 

i twardzina układowa (ta dopiero chce mnie dopaść)😜

Mogłabym w sumie o tym nie pisać,

ale dolegliwościami zdrowotnymi też się tutaj dzieliłam

i wiem, że czasami dla kogoś można być w ten sposób wsparciem. 

No i na przykład jeśli chodzi o tę  twardzinę,

to bielactwo (tutaj KLIK o tym pisałam)

i zespół Raynauda, które od lat posiadam,

okazały się jednymi z objawów zagrożenia wystąpienia tej choroby.😕 

Warto się przebadać w takim wypadku,

aby wcześnie zacząć działać... 

 

Ale nic to!

Nie bójcie się!

Nie zamienię bloga w jęczenie o chorobach😁 

Ale wiadomo, że w takiej sytuacji priorytety troszeczkę się zmieniają.

Co nie znaczy, 

że nie poleciałam zrobić rzęs przed przyjęciem do szpitala 😋

Oczywiście wyszły za długie i zbyt zakręcone,

choć chciałam delikatne

i w domu dostałam od męża ksywkę Karyna!😂 

Ale w szpitalu prezentowałam się elegancko!

A co!😁 

 

Trzymajcie się zdrowo! 💖

5.7.26

5.7.26

17 urodziny bloga!

36
17 urodziny bloga!

 Świat idzie do przodu, a ja ciągle w starych ciuchach😏

To chociaż AI wykorzystałam na urodziny bloga, 

aby choć ciut być nowoczesną😁 

Dacie wiarę?

Już 17 lat prowadzę ten swój roztrzepany kącik!

Ostatnio odrobinę  mniej płodny niż przed laty,

ale wciąż trwa.

A co najważniejsze trwają przy nim ludzie, 

których dawno temu tutaj poznałam! 💖

I cieszę się ogromnie też z tych nowych tutaj zaglądających,

pomimo mego nieregularnego nadawania😊


Z okazji urodzin 

postanowiłam choć raz podejść poważnie do zdjęć

 i zaprezentować się modelowo!😎

 

 
😁
 

 Tutaj wykazałam się umiejętnością 
latania i równowagi 😁
 

 No i po powadze! 😂

 


Z AI

i bez AI 😁

 

Marynarka i spodnie z lumpeksu z szafy mamy😊 

Bluzka, sandały i okulary kilkuletnie.

Kosmetyczka z mychą siostry.

No i tak to właśnie ze mną jest!

Po prostu lubię ciuchy!😁

I buszowanie po szafach! 

Wielka szkoda, że nie mam siostry na co dzień,

bo miałabym takie super foty zawsze😊  


No dobra!

To znikam tymczasem do swego świata...

Trzymajcie się zdrowo!😊💖 

21.6.26

21.6.26

Rodzinne klimaty

29
Rodzinne klimaty

Dawno mnie tutaj nie było

i znowu mam masę zaległości!


 Mam jednak usprawiedliwienie,

albowiem wyjechałam w rodzinne strony.😊 

Spędziłam czas z mamą

 i siostrami😊

Spotkałam się z dawno niewidzianą rodziną.

 

Polatałam z siostrami po Wrocławiu!

 

Byłoby idealnie,

gdyby nie to, że zjechałyśmy się do operowanej mamy...

Tu już po zabiegu😊

 

17 lat temu zaatakowało ją raczysko

i ma znowu na nią chęć...

Ale nie daje się! 

Czekamy na wyniki

i wierzymy, że będzie dobrze!💖 


 
Mama regularnie robiła USG.
Teraz coś ją zaniepokoiło, lekarza też,
więc wysłał ją dodatkowo na rezonans piersi.
 
Wszystko wyszło ok!
 
Miała iść do kontroli za rok,
ale że miała zaplanowaną na wiosnę mammografię,
to jeszcze i ją wykonała.
 
No i ta wychwyciła zmianę!
Szybka biopsja i operacja!
 
Wszystko poszło błyskawicznie 
od chwili diagnozy.
 
Mama chwali doskonałą organizację i opiekę
w szpitalu na Hirszfelda we Wrocławiu😀 
 
 Badajcie się dziewczyny!💖
 
Tutaj macie
 
Ja już się zapisałam! 
 
 Trzymajcie się zdrowo!  😊💖

Copyright © Zapiski roztrzepane ....... , Blogger